transseksualni.pl Strona Główna transseksualni.pl
Forum dyskusyjne dla osób transseksualnych i transpłciowych

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum



Poprzedni temat «» Następny temat
gender osobiste przemyślenia
Autor Wiadomość
The_Androgyne
Moderator


Rodzajniki: Ono
Płeć: Nie wiem
Pomógł: 2 razy
Posty: 164
Skąd: Maue Mjasteczko
Wysłany: 2015-10-15, 20:25   gender osobiste przemyślenia

Co jakiś czas powraca u mnie gender temat, raczej bardziej w przemyśleniach. Dotyczy głownie sytuacji, w której się bardziej czy mniej niechcący znalazłem. A konkretnie o mój IS / androgyniczność. Bo w lutym przyszłego roku będzie już 3 lata, od kiedy jestem na hrt. I wiąże się to, praktycznie, z wbijaniem sobie igły w pośladek i wstrzykiwaniem gęstego specyfiku, po wcześniejszym jego przygotowaniu. I tak będę musiał robić do końca życia; tydzień w tydzień :roll: W 2013, kiedy rozpocząłem hrt, mój organizm był w totalnej rozsypce, zarówno psychicznej, ale i przede wszystkim fizycznej. A dwa lata wcześniej intuicja mi podpowiadała, że JUŻ mi są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Ale to był jeszcze czas, kiedy do końca nie wiedziałem kim jestem, ani o co w tym wszystkim chodzi, w gender kwestiach. A jak zaczynałem hrt, to chodziło mi raczej o coś innego niż przeciętnej ts osobie. Bo o konkretne kwestie zdrowotno kosmetyczne. Ale za tym poszły i kwestie tranzycyjne, co traktuje bardziej jako efekt uboczny całej hormonoterapii. Zawsze pod prąd... Bo jeśli i objęło przemiany w stronę żeńską, tj konkretnie rozkład tkanki tłuszczowej na sposób przypominający żeński, to do mnie skutek niepożądany, bo już wcześniej było wystarczająco androgynicznie, przed hrt. Ale w momencie przyjęcia pierwszego zastrzyku, nie brałem tego pod uwagę, czy jakoś bardzo na serio. A przyjęło to taki obrót, że nawet zmusiło mnie do zmiany danych, a konkretnie imienia i nazwiska, a tego nie miałem do końca w planach, nawet jeśli za poprzednim nie przepadałem zbytnio. Ale jak często reprezentuję podopiecznego w najrozmaitszych urzędach, nader często, i zdecydowanie po wyglądzie ( nawet jeśli znajomi mówią mi, że wyglądam jak lesbijka na co dzień ) urzędnik zwraca się do mnie per Pani, a z dokumentów jasno wynika inaczej, to dochodziło do lekkich nieporozumień i musiałem coś z tym zrobić. Zawodowo, to niezbyt dla mnie korzystne, bo do tej pory istniał elektryk Kamil, a nagle pojawia się elektryczka? elektryczko? ( Bóg jeden wie co ) Emiele. I obecnie podaję już nowe dane, jak się reklamuję. A to tak jakbym wyrzucił 13 lat praktyki do kosza i zaczynał od nowa, jako osoba zupełnie nie znana temu rynkowi. Nie do końca tak miało być ... :roll: Nie lubię swojego starego imienia, bo zwyczajnie negatywnie mi się kojarzy, ale było związane ze mną zawodowo. To trochę tak, jakby znana osoba, nagle zmieniła sobie dane w taki sposób, i nikt by już nie wiedział o kogo chodzi. Poza tym dotarło do mnie, że jak bym się tak nazywał od zawsze, czyli Emiele Emieńczyk, to w szkole bankowo mieliby ze mnie pośmiewisko, no bo raz, że "Emiele ogonem miele jak głupie ciele" ( bez podtekstów ) a poza tym Emieńczyk to prawie jak Odmieńczyk, a ja takim "odmieńczykiem" ,niestety, jestem. Bo wpasować się w "standardy" i stereotypy nie umiem. A pomijając przykrywkę powodów genderowych, to tak naprawdę one dotyczyły tego nawału załatwień formalnych, jeszcze nie moich, który spadł na mnie ogromem na początku tego roku i nadal trwa. A jak znam i poznałem już machinę urzędnicza i ten cały czas oczekiwania na poszczególnie "elementy" formalności, to nie uda mi się tego skończyć w tym roku. Poprzednie imię z nazwiskiem pod różnymi względami, nie były źle skonstruowane, ale w ich nowej wersji nie udało mi się odtworzyć oryginału i nowa wersja jest po prostu... dziwaczna. Mimo, że rozwiązała gender kwestie, to niepożądanym efektem wywołała inne, nowe, których do tej pory nie było.

Jak się tak sobie przyglądam w lustrze, na przykład nago, po kąpieli i przed, to przypominam odpadowy eksperyment szalonego naukowca - wyrażę się tak - jest to do h*a pana nie podobne, takie nie wiadomo co. Bo nogi ni to faceta ni kobiety, pokaleczone i z odciskami, mały "auxiulary" ni to męski ni to nie wiadomo jaki, w "ciąży urojonej" vel mięsień piwny ( czy w tym przypadku powstały od braków hormonalnych ), grube przedramiona, a ogólnie sylwetka "mocna" , chromosomy raczej żeńskie, system hormonalny żeński, fenotyp trudny do jednoznacznego określenia i do tego jakby można ulec wrażeniu, że głowa kobiety? chyba. Bo ja mam wrażenie, że wszyscy na około mi taki kit wciskają. I daje to ogólny wynik w podobieństwie do Anny Grodzkiej vel Krzyśka Bęgowskiego, który mi osobiście oraz całemu towarzystwu zrobił bardzo zła opinię śród heteronormatywnego "ciałonorlamnego" społeczeństwa. I teraz przychodzi do urzędu ( czy gdziekolwiek ) "dziecko" Grodzkiej vel Bęgowskiego, które ma wygląd jaki ma, oraz w podobny sposób zmienione dane, to wiem, co o mnie myślą ci ludzie. A nie myślą na pewno pozytywnie. Bo i z nazwiska odmieńczyk, a także i z wyglądu.

Kościół Katolicki zachęca ts osoby, by żyły raczej w zgodzie ze swoją płcią biologiczną. Ze inny sposób samookreślenia jest zły i grzeszny. A tu moje pytanie - jak ja mam żyć w zgodzie ze swoją płcią biologiczną, skoro ona jest M+K , czyli androgyne. A "ciałonormalni" nie pojmują "androgyne" w praktyce, a chcieliby, żebym tak właśnie żył. I tutaj cała sprzeczność.

Jak by ktoś obcy tak zobaczył moje zdjęcie z podpisem "co to jest?" to tak naprawdę trudno udzielić odpowiedzi. Jedyna jaka przychodzi do głowy to Mavrick, czyli że "nie wiadomo do końca, co to jest". A nie bardzo wiem, jak by to można było inaczej wszystko rozwiązać, by się tak mocno nie jorgnąć. Bo to nie jest tak, że przyjmuję sobie hormony i na tym kropka. Nawet jeśli nie wyrażam woli, żeby nie zmieniać niczego innego. Ale sam fakt ich przyjmowania mnie do tego zmusza, choćby w stopniu minimalnym, czy dalszym rozwiązywaniu zagadnień zdrowotnych. Bo czeka mnie jeszcze jeden, obowiązkowy zabieg chirurgiczny. I kwestiom zdrowotnym jestem na tak, natomiast tranzycyjnym już nie do końca, bo one mi narzucają pewne systemy zachowań. Skoro nieznajomi, ogólnie, odbierają mnie, jako płeć żeńską, to powinienem robić takie a takie rzeczy, a osobiście nie chcę w takim stopniu, bo mnie odrzucają sam fakt myślenia o nich. Zabiera mi to trochę swobodę wypowiedzi, bo nie mogę o sobie mówić w przyjaznym mi rodzaju męskim i muszę używać nienaturalnych form językowych, którym daleko do poprawnej polszczyzny. Dlatego ci nieznajomi odbierają mnie tak niejednoznacznie. Bo nie jestem osobą jednoznaczną i nie jestem w stanie taką być. Bo w którymś momencie będę musiał się przeciwstawić samemu sobie.

Czasami jeszcze tak myślę, że gdyby takich osób jak ja było więcej, to nie miałbym takich trudności ze swoją tożsamością. Gdyby tak 1/3 społeczeństwa to byli hetero mężczyźni, 1/3 kobiety i 1/3 oficjalnie i formalnie określonych w płci innej niż ta klasyczna, w tym androgyne i osoby interseksualne nieokreślające się w binarnych, klasycznych ramach płci.
Bo na ten moment, ani w Pl ani w większości krajów świata, mojego przypadku nie da się oficjalnie sklasyfikować i muszę oszukiwać że albo jestem płci klasycznie męskiej albo klasycznie żeńskiej. A jedno jak i drugie jest zwyczajnym oszustwem, bo nie oddaje stanu rzeczywistego.


To takie przemyślenia, które mnie od czasu do czasu nachodzą. I poważnie się zastanawiam: bo od trzech lat robię sobie zastrzyki - nie dlatego, że chcę, ale dlatego, że muszę, bo bez nich posypie mi się organizm i całe zdrowie. Na razie to dopiero 3 lata, a co jeśli przede mną 30 kolejnych ? 30 lat robienia sobie co tydzień zastrzyków z gęstym płynem. Ostatnio trafiłem w jakiś nerw i dość bolało i pociekło trochę krwi już po wyjęciu igły.
A jak przez te następne 30 lat będzie mnie odbierać otoczenie, jeśli nadal będę androgyne?
_________________
tró nynter forumowy :P
IS Androgyne
 
   Podziel się na:  
wendigo

Rodzajniki: On
Płeć: Mężczyzna
Pomógł: 1 raz
Posty: 72
Wysłany: 2015-10-20, 21:43   

Cytat:
A nie myślą na pewno pozytywnie.

Cóż... już Ci kiedyś mówiłem że niejednoznaczność wzbudza konsternację...

Cytat:
Skoro nieznajomi, ogólnie, odbierają mnie, jako płeć żeńską, to powinienem robić takie a takie rzeczy,

Przeczysz sobie. Bo pracujesz jako elektryk/elektryczka, ludzie Cię biorą często za kobietę (to Twoje słowa) i mimo to jak się przekonują o Twoich kompetencjach to wszystko jest ok - czyli nie musisz robić takich to a takich rzeczy nawet będąc kobietą. Argument obalony :P

Cytat:
Gdyby tak 1/3 społeczeństwa to byli hetero mężczyźni, 1/3 kobiety i 1/3 oficjalnie i formalnie określonych w płci innej niż ta klasyczna, w tym androgyne i osoby interseksualne nieokreślające się w binarnych, klasycznych ramach płci.

Ale nie jest. I nie będzie raczej za naszego życia. Dlatego musisz znaleźć sobie miejsce w społeczeństwie takim, jakie ono teraz jest...
 
   Podziel się na:  
Pergamin
Administrator
Cień wiatru...



Pomógł: 5 razy
Posty: 288
Skąd: Kosmos
Wysłany: 2015-10-23, 18:00   

wendigo napisał/a:
Ale nie jest. I nie będzie raczej za naszego życia. Dlatego musisz znaleźć sobie miejsce w społeczeństwie takim, jakie ono teraz jest...

No niestety prawda. Nie widzę szans na to w tym pokoleniu a i chyba w najbliższym nie szybko to nastąpi :P
_________________
Nie szukaj Szczęścia, lecz dawaj Je innym, a wtedy samo do Ciebie przyjdzie.
 
 
   Podziel się na:  
liquid


Posty: 21
Wysłany: 2015-10-28, 00:57   

Ufff...przeczytałem tylko początek i koniec :) Nie masz mi tego za złe? ;)
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group